|

Paradoks dostępności: kiedy technologia asystująca wymaga „asystenta”

Napis: Najciemniej pod latarnią. Jak zainstalować Eye Tracker bez rąk? Przekreślone ikony klawiszy na ekranie kalibracji.

W miniony weekend musiałem zrobić format kompa. Powód? Drukarka, która postanowiła zakończyć współpracę i nie reagowała już na żadne próby negocjacji 😅
Oczywiście, zanim podjąłem tę radykalną decyzję, spędziłem kilka dni na próbach naprawy w inny sposób. Reinstalacja sterowników, ich aktualizacja, aktualizacja Windowsa, wielogodzinne dyskusje z GPT… W którymś momencie poczułem jednak, że gonię w piętkę i tylko twardy reset systemu ma sens.

Zazwyczaj do takich zadań rekrutuję jakiegoś „jelonka”, ale tym razem nie było nikogo pod ręką, więc musiałem „klawiszować” nosem. To był prawdziwy powrót do przeszłości 😜 – notabene film o takim samym tytule był jednym z moich ulubionych w dzieciństwie 💚

Dostępność, która po prostu działa

W swoim życiu zrobiłem już niejeden format. Zawsze traktowałem to zadaniowo, automatycznie – bez większej refleksji nad tym, dlaczego jestem w stanie zrobić to wszystko wyłącznie przy użyciu klawiatury.

Teraz, kiedy od kilku lat siedzę głęboko w temacie dostępności, patrzę na to zupełnie inaczej.

I muszę powiedzieć wprost: Microsoft robi tu dobrą robotę.

Podczas instalacji systemu:

  • tabulatorem docierałem do każdego elementu interfejsu – bez żadnych blokad,
  • fokus klawiatury był wyraźny – bez myszki wiedziałem dokładnie, gdzie jestem,
  • Enter i spacja działały przewidywalnie, pozwalając mi przejść przez cały proces bez jednego błędu.

Krótko mówiąc – pełna obsługa z poziomu klawiatury, bez kombinowania i bez „trybów specjalnych”.

Kiedy dostępność oznacza „samodzielność” (refleksja o UX Windowsa i nie tylko)

Nie przeczę – ta cała operacja cholernie mnie przeczołgała. Na drugi dzień kark powiedział: „dziękuję, do widzenia” 🙈. Od lat nie pisałem nosem i organizm szybko mi o tym przypomniał (choć, no dobra, niech Wam będzie – SKS też pewnie dołożyła swoje 🤪).

Ale to doświadczenie jest kwintesencją tego, czym jest prawdziwa dostępność. Nie chodzi o tworzenie „specjalnych protez” dla konkretnych grup. Chodzi o takie projektowanie podstaw, by każdy mógł z nich korzystać na swój, indywidualny sposób. Microsoft pokazuje, że system operacyjny może być uniwersalny bez żadnych specjalnych nakładek. Tę zasadę można przełożyć na każdy aspekt naszego życia.

Zderzenie z rzeczywistością: technologia asystująca, która się potyka

Po instalacji Windowsa przyszła pora na odzyskanie kontroli wzrokiem. I tu pojawia się problem. W trakcie instalacji oprogramowania do mojego eye trackera – PCEye 5 – zawsze wyskakuje poniższe okno.

Szczegółowy opis zrzutu ekranu (dla osób korzystających z czytników ekranu)

Zrzut ekranu przedstawia ciemne okno konfiguracji „Display Setup” oprogramowania PCEye 5. Centralnym elementem jest pozioma grafika urządzenia. Nad nią znajdują się dwie pionowe, białe, przerywane linie zakończone trójkątnymi znacznikami na dole. Przy liniach widoczne są niebieskie strzałki skierowane do wewnątrz i na zewnątrz, służące do kalibracji rozstawu. Na środku ekranu widnieje przycisk „Done” z dopiskiem „This button is not Gaze Enabled”. Dwie duże czerwone strzałki, dodane przez autora, wskazują precyzyjnie na punkty przecięcia linii, podkreślając brak możliwości ich obsługi klawiaturą.

Pokrótce objaśnię, o co chodzi na zrzucie ekranu (zobacz grafikę powyżej). W oknie „Display Setup” trzeba ustawić białe przerywane linie równo z liniami narysowanymi na rzeczywistym eye trackerze.

  • Klikam tabulatorem – omija te elementy szerokim łukiem.
  • Próbuję strzałkami – brak reakcji.
  • Naciskam losowe klawisze – zero efektu.

W tej sytuacji moja Mama również nie pomoże – jest totalnie nietechniczna. Prędzej wykończylibyśmy się psychicznie wzajemnie, niż zrobilibyśmy coś wspólnie na tym polu.🙈🤣

Czyli klasycznie – byłem w czarnej d… 🤷‍♂️🤦‍♂️

Na szczęście po chwili przypomniałem sobie, że Windows ma opcje ułatwień dostępu. Dzięki temu, że mogłem ustawić sobie funkcję „Klawisze myszy” (opcję, którą używałem przez lata świetlne). I po latach, znowu musiałem emulować kursor klawiaturą, żeby ustawić sprzęt, który… ma mnie od tej klawiatury uwolnić.

Konfiguracja tylko dla „freaków”? O barierach w świecie bez barier

To największy paradoks tej historii. Sprzęt stworzony dla osób z niepełnosprawnościami w swoim najważniejszym momencie – konfiguracji – bywa kompletnie niedostępny. Jeśli nie jesteś takim „freakiem” technologicznym jak ja 🤪 albo nie masz pod ręką sprawnego asystenta, stajesz przed ścianą. A przecież każdy z nas ma inny stopień zaawansowania i inne możliwości.

W zasadzie wystarczyłoby naprawdę niewiele, np. po prostu odblokować obsługę klawiatury, alternatywnie –  dodać jeszcze pola edycyjne, w których wpisuje się wartości liczbowe (oddalające lub przybliżające linie).

Prawdziwa dostępność to nie „finish”, to „start”

Dostępność to w swojej istocie po prostu samodzielność. Powinna być obecna już przy pierwszym uruchomieniu instalatora, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś „sprawny” przygotuje nam teren. To pokazuje, że WCAG nie jest tylko listą kontrolną do odhaczenia przed audytem – to realna instrukcja budowania wolności cyfrowej. Jeśli te wytyczne potraktujemy poważnie już na etapie planowania, unikniemy absurdów, w których technologia asystująca sama staje się barierą.


Na marginesie – i trochę w nawiązaniu do tematu samodzielności i wsparcia: jeśli możecie, pamiętajcie proszę, że Filip – człowiek, który przez lata dawał wsparcie innym (w tym mnie) – dziś sam tego wsparcia potrzebuje. Każda, nawet symboliczna pomoc czy udostępnienie zbiórki robi realną różnicę. 🙏

Widżet z serwisu pomagam.pl. Otwiera się w nowym oknie przeglądarki.